Co zabrać na żagle – Morze Śródziemne

Ta krótka lista pomoże Ci w skompletowaniu odpowiedniego sprzętu by cieszyć się żeglowaniem po morzu.

W co się spakować

Oczywiście największy szpan to prawdziwy worek żeglarski, najlepiej z żaglowego płótna. Może szpan, ale raczej niepraktyczny. Aby cokolwiek z niego wydobyć trzeba odwrócić go do góry dnem i potrząsać tak długo, aż wszystko się z niego wysypie. A potem wszystko do niego z powrotem załadować. Więc raczej torba, zaopatrzona dodatkowo w liczne kieszenie na zewnątrz i paski do ręki oraz na ramię. Gdy czekają nas dłuższe podróże pomiędzy jachtem a np. lotniskiem, dobrze by torba była zaopatrzona w podwozie ale uwaga – taka torba, nawet miękka, musi mieć usztywnione dno, podobnie jak stelaż plecaka. Może się okazać, że na jachcie, gdzie miejsca na bagaże jest zawsze zbyt mało, to usztywnienie będzie nam doskwierać. Dotyczy to w równej mierze plecaków. Musicie wybrać mniejsze zło.

Ubrania niezbędne podczas rejsu na Morzu Śródziemnym

Sztormiak

Dobry sztormiak to spory wydatek, ale jeżeli planujemy często wracać na morze, warto się o coś solidnego postarać.

Buty na żagle

Przede wszystkim obuwie adidasopodobne na miękkiej podeszwie, nie zostawiającej czarnych śladów. Dobrze mieć sandały, szczególnie na rejs po ciepłych wodach. Sandały, a nie klapki spadające z nóg. Na ciepłe wody natomiast polecam pantofle do kąpieli bo na dnie czają się liczne jeżowce i inne przykre w kontakcie stworzenia. I wreszcie kotwice, czyli gumowe buty. Na ciepłe wody niekoniecznie – najwyżej zamokną nogi w sandałach. Jakie? Na miękkiej, przeciwślizgowej podeszwie. Jak wysokie? I tak nosimy sztormiak na buty, żeby nam woda do środka nie docierała, więc tylko tyle, żeby nogawki sztormiaka na cholewkach się opinały. Przecież trzeba je na własnych barkach dźwigać.

Polar

Nocą, szczególnie wczesną wiosną, temperatury spadają poniżej 14 stopni Celsjusza. Polary są bardziej odporne na wilgoć od swetrów – raczej radzę unikać tych ostatnich.

Bielizna

Sztormiaki obecnie są oddychające, ale lepiej żeby ta bielizna nie zatrzymywała potu.

Czapka

A w rzeczywistości kilka czapek. Na pewno czapka z daszkiem osłaniającym od słońca, zaopatrzona w gumkę pod brodę lub inne zabezpieczenie przed jej utratą. Na dnie morza leży pełno różnych czapek. Na chłodną pogodę należy się zaopatrzyć w czapkę polarową sięgającą aż po uszy. Od słońca i wiatru dobrze również chroni zawiązana po piracku bandanka.

Rękawiczki żeglarskie

Żeglarskie rękawiczki powinny mieć wolne czubki przynajmniej dwóch palców – kciuka i wskazującego. Raczej nie trzyma się lin w rękach jak na śródlądowej jolce ale np. wyciąganie z wody porośniętego małżami muringu bywa bolesne. Więc rękawiczki również na ciepłym morzu.

Kamizelka asekuracyjna

Na jachcie są obowiązkowe środki ratunkowe nie nadające się do ciągłego używania na co dzień i życzę Wam, byście nigdy z nich korzystać nie musieli. Polecam natomiast kamizelki pneumatyczne. Nie ograniczają ruchów i jeśli znajdziecie się niespodziewanie za burtą, błyskawicznie i samoczynnie wypełniają się dwutlenkiem węgla zapewniając otrzymanie głowy ponad wodą. Dodatkowo mogą być wyposażone w „wąsy” z karabińczykami, pozwalające w trudnych warunkach przypiąć się do jachtu. Więc jeśli macie zamiar często żeglować, warto się na taki wydatek szarpnąć.

Sprzęt przydatny na rejsie na Morzu Śródziemnym

Śpiwór

Czarterowe jachty w Chorwacji czy Grecji zwykle wyposażone są w koce, poduszki i bieliznę pościelową co zwalnia nas z konieczności wożenia ze sobą śpiwora. Jednak może lepiej nosić niż prosić, w każdym razie nie musi być szczególnie ciepły.

Nóż żeglarski

Najlepiej żeglarski. Ostrze powinno być słusznych rozmiarów, dość szerokie i rzeczywiście ostre. Z dołączonych narzędzi przede wszystkim szeklownik i marszpikel (do rozwiązywania złośliwie zaciśniętych węzłów). Czasem końcówka noża zaopatrzona jest w śrubokręt. I tyle. Ale 58 wymyślnych końcówek scyzoryka nie jest potrzebnych. Jeśli coś jest do wszystkiego to w końcowym rezultacie może być do niczego.

Lekarstwa

Jeśli ktoś ma przepisane lekarstwa to oczywiście powinien je ze sobą zabrać i stosować zgodnie z przepisem. Nieroztropne wydaje się jednak zabieranie aviomarinu czy innych cudownych leków na chorobę morską. Doświadczenie uczy, że jedynym absolutnie skutecznym środkiem jest odpoczynek pod rozłożystym dębem. Każdy przechodzi okres adaptacji, po którym te niemiłe objawy mijają. Jednym prędzej, innym później.

Zapalniczka

Jeśli ktoś już pali to trudno go z tego wyleczyć w czasie rejsu, ale warto się zaopatrzyć w zapalniczkę, najlepiej taką ciśnieniową, która zapali się nawet na wietrze, a i w kambuzie się przyda. Zapałki prędzej czy później zamokną, a na dodatek zawsze gdzieś te wypalone drogę do zenzy znajdą i zatkają pompy zęzowe.

Aparat fotograficzny

Lub ewentualnie kamera to narzędzia pozwalające długo po powrocie cieszyć się wspomnieniami. Doświadczonych fotografików nie ma co pouczać, ale pozostałym doradzamy zabranie taniej cyfrówki. Zdjęcia do natychmiastowej weryfikacji. A jeśli zdarzy się nieszczęście i słona woda dobierze się do naszego cacka ból będzie mniejszy.

Ładowarka

Dziś urządzeń zasilanych bateriami jest bez liku, poczynając od telefonu, przez aparat fotograficzny aż do bardziej wymyślnych zabawek. Na jachcie podczas żeglugi raczej nie ma zasilania 220 V AC (chyba, że ktoś wozi ze sobą przetwornicę) zatem warto zaopatrzyć się w ładowarki dostosowane do instalacji prądu stałego. Jeśli tych urządzeń jest więcej, to warto zadbać by były zasilane ze standardowych akumulatorków i zaopatrzyć się w ładowarkę uniwersalną.

Okulary od słońca

Gdy świeci słońce i wieje chociażby najskromniejszy wiaterek, morze pokrywa się milionem lusterek boleśnie kłujących oczy zatem niezbędne są okulary przeciwsłoneczne. Powinny jednak spełniać kilka niezbędnych warunków. Powinny mieć filtr UV i najlepiej – szkła polaryzacyjne. Takie okulary nie są, niestety tanie, ale oczy są z pewnością droższe. Aby jednak nie stracić tak kosztownego gadżetu należy je w skuteczny sposób zabezpieczyć przed utonięciem. Dobrym pomysłem są półsztywne tasiemki łączące nauszniki dookoła głowy. Trafiają się nawet pływające, dające szansę na manewr „okulary za burtą”.

Latarka

Latarka jest na jachcie niezbędna. Często trzeba zaglądać w zakamarki, do których słońce nie dochodzi. Więc warto mieć swoją. Szczególnie polecam LED-owe czołówki. Raz, że LED-owe światła są dużo oszczędniejsze w spożyciu energii elektrycznej, dwa, że czołówka pozwala wyswobodzić ręce, gdy musimy oczyścić ssak pompy zęzowej czy sprawdzić poziom oleju w silniku.

Opracowanie dla Nautigo: Marek Popiel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *